Październik 2026

wpis z 01.10.2026

Ludzie jako procesy chemiczne/fizyczne i jako część procesów pozaludzkich. Czyli co było pierwsze - pytanie retoryczno-egzystencjalne. Człowiek, czy świat? I, skoro najpierw był BÓG to czy był to BÓG osobowy, czy procesowy, czy może jeszcze jakiś inny? I, czy/i co było gdy BÓG jeszcze niczego nie stworzył? O tych kwestiach dyskutowano w czasach gdy były inne czasy niż są dziś. Ale, czy w ogóle są jakieś czasy? Czy może to rodzaj iluzji poznawczej? Jeżeli Rzeczywistość to procesy to jak to świadczy o Rzeczywistości? Jak o "prawdziwej", czy jak o "sztucznej"? A, jeżeli procesy to nie są procesy, a, tylko tak to odbieramy na pewnym etapie rozwoju/funkcjonowania? Tak jak na pewnym etapie rozwoju/funkcjonowania uważamy że Rzeczywistość to życie, a, my jesteśmy "koroną stworzenia" cokolwiek by to miało znaczyć. Jak funkcjonowanie danego kogoś wpływa na Rzeczywistość i, tym samym na jego byt. Zarówno w sensie ogólnym jak i indywidualnym. Czyli, co się dzieje gdy zaczynam postępować wbrew parametrom które, jako aktualne ograniczają mnie w pewnych zakresach? I, czy to jest dowód na "sztuczność tak zwanego życia? Albo na to że to rodzaj eksperymentu mającego dać komuś odpowiedzi na konkretne zagadnienia? Gdyby ktoś miał możliwość wykonania eksperymentu symulującego życie jako takie to raczej na pewno by to zrobił. Choćby po to żeby wiedzieć jak w danych warunkach zachowują się poszczególne elementy eksperymentu i co z tego wynika/się tworzy. Czy zatem jesteśmy częścią eksperymentu/ów? Czy bycie procesem oznacza niezależność egzystencjalną, czy raczej eksperyment egzystencjalny? Jeżeli "świat" został "stworzony" to jak to się ma do funkcjonowania ludzi i wszystkiego? Czyli, czy wszystko ma cechy maszyn/urządzeń? Czy to jest jeszcze inaczej? Wiadomo, że dane nastawienie wymusza odpowiednie odczuwanie Rzeczywistości. Zatem odczuwanie tejże jako rzeczywistego, autentycznego życia też jest procesem wynikającym z nastawienia danego kogoś. Nastawienie zależne jest od parametrów i, podobno od czynów. Ale, żeby mogły być czyny to musiałby być "luz" decyzyjny. Czyli, musiałaby być wolność od przymusu wynikającego z parametrów osobowych i zewnętrznych/sytuacyjnych. Czy to oznacza że wybór czynienia "dobra" jest wymuszony tymi parametrami?
Szukaj