Sierpień 2025

Jak jedno wpływa na drugie. Data wpisu: 26.08.2025 r.

W Piątek, 22.08.2025 wracałem przed południem z Świdnicy do Świebodzic. Busem. Był tylko kierowca i ja. Wyjechaliśmy z Słotwiny i za jakiś czas kierowca zwolnił bo przed nim jechał ciągnik rolniczy. Raz wyprzedziło nas osobowe auto - na podwójnej ciągłej. Jechaliśmy sobie, ja coś tam myślałem, też o tym że nie ma jak tego ciągnika wyprzedzić bo z przeciwka jechały samochody. I tak dojechaliśmy do Komorowa. Tam ciągnik skręcił w prawo. My pojechaliśmy dalej. Jaki kolor miał ciągnik raczej nie pamiętam, wydaje mi się że był niebieski. Ale to może sugestia związana z tym ciągnikiem z tego wypadku. Bo do tego nawiązuję. Jaki to ma związek? Wracałem z Świdnicy i trochę byłem zestresowany, ale też zadowolony. To, można powiedzieć, była taka mieszanka emocji/nastrojów. Ale też info. I, nie tylko dla mnie, ale dla tych którzy to czytają. I dla tych których to nie interesuje też. Dlaczego? Zadowolony byłem, jak już pisałem na Xsie, bo miałem trochę pieniędzy na opłaty. Zestresowany, bo byłem już po terminie. A, jestem dość (bardzo) wrażliwy. Mam bardzo "czułe" "sensory" związane z reagowaniem na różne bodźce. O wiele bardziej niż większość ludzi. I to też ma znaczenie. Do rzeczy. Firmy z woj. Śląskiego i Małopolskiego, Wielkopolskiego bardzo często mnie denerwują tym że nie chcą brać u mnie wpisów reklamowych/płacić mi pieniędzy. Jak pisałem, to że prowadzę działalność nie znaczy że jestem biznesmenem w potocznym tego słowa rozumieniu. Oznacza że wybrałem (jako dodatkowy/równoległy/zastępczy (ale też zastępczo główny)) taki sposób zarabiania na życie. I, też, na wykazanie się przez firmy postawą wobec mnie. To taka dodatkowa szansa. I, też zawór bezpieczeństwa dla ludzi. Wszystko jest Chemią/Fizyką więc emocje/nastroje też. Już to trochę tłumaczyłem. Wiadomo, że pisałem ostatnio o Tarnowie. I, jak wiadomo, coś tam się wydarzało nieprzyjemnego. W "kontrze" media i inni zrobili tam pewnego rodzaju odbój. Czyli pojawiły się tam dość znane osoby. I, też jakaś impreza się tam odbyła. Rozumiem, że to po to żeby zniwelować moje nastawienie. Ale w Chemii/Fizyce to działa, ale ma skutki. Jak nie tu to gdzieś indziej. Zamiast zaoferować mi gotówkę i inne "dobra materialne" zrobiono coś odwrotnego. Przesunięto te negatywne skutki na kogoś innego. To chyba nie jest zbyt ludzkie? Jaki to ma związek z wczorajszym, Poniedziałkowym wypadkiem busa który wjechał w ciągnik? Ciągnik był, tak sądzę, z woj. Świętokrzyskiego. Bus, był, zdaje się z woj. Śląskiego. Ja, gdy jechałem w piątek tym busem byłem zadowolony bo to firma z woj. Świętokrzyskiego (powiat Jędrzejowski) dała mi zarobić w Czwartek i powód do zadowolenia w Piątek. I, wcześniej też inna. Ciągnikowi nic się nie stało i jego kierowcy też. Oczywiście, ktoś powie że to zbieg okoliczności. Albo inne tego typu tłumaczenia. Każdy ma prawo sądzić według swoich możliwości, ale to nie zmienia faktów. A, fakt jest taki, że stres u mnie powoduje że powstają sytuacje krytyczne w świecie. A, zadowolenie, że te miejsca z których jestem zadowolony (tu też jest kwestia wcześniejszych stanów emocjonalnych) mają jakby "szczęście/farta". Ten przykład jak i wiele innych dość wyraźnie wskazuje na ewentualność że Rzeczywistość jako taka jest reaktywna. I, że to od ludzi (też ogółu) w sumie zależy co nas wszystkich spotyka. I, że to my mamy "lejce"/ster/kierownicę którymi sterujemy. I, że wszystko ma jakiś ze sobą związek. Czyli, że do tego co robimy/czego nie robimy może odnosić się opcja o samospełniającej się "rzeczywistości". I, żeby było jasne, ja też jestem temu/tego winny. Ale, żebym zmienił nastawienie muszę mieć do tego powody. I nie chodzi o to że musi być źle żebym chciał i miał co zmieniać w dobre. Tylko o to żebym miał zasoby i podstawę do dobrego nastawienia. Wtedy ludzie sami zaczną myśleć, czuć i robić tak jak się powinno to robić. Że coś przez to stracicie? Może i tak. Ale też sporo zyskacie. I, to głównie to co jest Wam obecnie najbardziej potrzebne. Oczywiście, mógłbym? nic nie napisać i udawać że to nie ma nic wspólnego. Ale raczej nie mogę i nie powinienem. Bo chodzi o to żeby każdy mógł się nad tym zastanowić. I, oczywiście, też o te msze w telewizji co to są mimo mojego zakazu. Już pisałem, że jeżeli chcecie żeby były dalej to trzeba mi dać pieniądze i inne dobra. I to z pełnym wyposażeniem/opłatami i tym podobnymi kwestiami, w tym podatkami/ZUSami. To już jest ten czas w którym musicie to robić. I na pewno nie jest to czas gdy możecie tego nie robić. Nigdy nie mogliście nie dawać, ale teraz to ma zupełnie inne skutki i konsekwencje. A za te msze to szykujcie sporo gotówki i różnych innych dóbr i uposażeń.

Dopisek. Ale tylko w celach "informacyjno-poznawczych" bo to były słabe sygnały i w zasadzie powinienem napisać o tym zanim to czego dotyczyły stało się. Gdy jechaliśmy tym busem, jeszcze zanim był ciągnik albo już za nim, ale jednak chyba jeszcze w Świdnicy, to sobie myślałem że jadę sam, jak w taksówce. I wtedy przeszło mi przez myśl, ale tak słabo, ledwo ledwo info o czterech osobach. Uznałem że to takie info o opłacalności przewozu. Później, gdy jechaliśmy za tym ciągnikiem to też myślałem coś o wjechaniu w ciągnik - tyle że sądziłem że chodzi o ten który jechał przed nami. Żeby ostrożnie jechać i w ten deseń. To oczywiście nic nadzwyczajnego bo każdy tak myślałby w takiej sytuacji. Chodzi o coś innego. O "sygnały" że dojdzie do takiego zdarzenia o którym myślałem. Czyli, że, jakbym miał "info", że coś takiego się wydarzy. A tylko nie potrafiłem skojarzyć i połączyć "klocków" informacji o tym co będzie. Podobnie było na dwa, trzy dni przed zgonem tego pana z Polski - tego muzyka czy kim on był. Ciągnęło mnie żeby napisać coś w stylu SS 66. Ale nie zastanawiałem się o co chodzi. Bo wiadomo z czym kojarzy się Polakom skrót SS. I nie napisałem. A, potem to wiadomo co się stało. Czy to znaczy, że ktoś mi "coś podaje na tacy" odnośnie tego co się wydarzy? Tak to może wyglądać. I może tak jest. A, kto? Pisałem że umiem funkcjonować na różnych poziomach, ale to wcale nie dowód że to ja. Pisałem też że może zachodzić pewnego rodzaju korelacja pomiędzy mną "dziś", a mną "dawniej". Czyli jakiś rodzaj komunikacji telepatycznej jednoosobowej/wsobnej?. Telepatia na pewno ma wiele "odmian/typów/zastosowań. Może też być tak że "dziś" może "promieniować na ileś dni w "przyszłość" i w "przeszłość". I, że można tym sterować. I, że takie promieniowanie z przyszłości może nakładać się na to z przeszłości. I, jeżeli "złapię", znajdę się w tym wspólnym zbiorze to mam jakieś informacje z przyszłości. Ale to jeden ze sposobów. I nie wyklucza całej reszty. Też tego że po prostu da się "sterować" zdarzeniami w sposób inny/sposoby inne niż ogólnie uznane za dostępne i możliwe. Oczywiście, jak pisałem to nie znaczy że w każdym momencie wiem i umiem, mogę wszystko. To raczej znaczy że każdy "tryb" ma swój zasięg i możliwości. I, też, że wiele z "działań" to przeciwwaga albo kontra do tego co robią ludzie. Czyli, że to coś o czym ci Indianie Hopi mówili już kiedyś - ostatnio był o nich gdzieć artykuł. I nie tylko oni bo wielu innych też. Ale to też pozór/pozorne postrzeganie elementów Rzeczywistości. Bo to działa jeszcze inaczej niż wszyscy sądzą/uważają. A, chyba wiem coś o tym - dużo więcej i pewniej niż ktokolwiek inny.
Szukaj